white and black stripe textile
16 stycznia 2026

Dzień dobry Potworku!

Tytuł dzisiejszego wpisu zrodził się w mojej głowie bardzo spontanicznie. Chwilę później uświadomiłam sobie, że jest to tytuł książki, która grzecznie czeka na swoją kolej. W wielkim skrócie: książkę stanowią zapiski historii ludzi, którzy mieli odwagę zmierzyć się ze swoją przeszłością w gabinecie terapeutycznym. Tak jak wspominałam, książka dopiero stoi na półce i cieszy oko więc na tą chwilę nic więcej nie jestem w stanie o niej napisać, ale do rzeczy.

 

Jakiś czas temu poczułam, że miejsce, w którym aktualnie się znajduje jest całkiem okej… gdyby nie uczucie dziwnej pustki, które coraz bardziej dawało o sobie znać. Postanowiłam więc podążać za moim wewnętrznym przeczuciem, co spowodowało, że zaczęłam snuć rozważania. Zauważyłam bardzo ciekawą zależność. Im bardziej moja motywacja wzrastała, a myśli zaczęły nabierać realnych kształtów tym bardziej poziom satysfakcji rósł, aż do pewnego momentu. Ponieważ to właśnie w tym momencie na scenę wkraczał mój mały Potworek, który w jednej chwili burzył wszystko to, co do tej pory udawało mi się budować. Traciłam jasność umysłu, popadałam w apatię, czułam narastający lęk.

„Dlaczego?”- zastanawiałam się w myślach. „Co takiego się wydarzyło, że w ciągu jednego wieczora mam ochotę zawinąć się w kocyk i zapomnieć o wszystkim ty, co przed chwilą wymyśliłam?”

 

Postanowiłam przyjrzeć się mojemu potworkowi z każdej strony, a następnie opracować plan zagłady. Warto dodać, że w trakcie wcześniejszych wizyt nieprzyjaciela stosowałam taktykę natychmiastowego ataku. Wydawało mi się, że ta metoda jest najskuteczniejsza, aż wreszcie zrozumiałam, że za każdym razem zwycięstwo było pozorne, ponieważ głos w mojej głowie milczał, ale tylko wtedy, gdy dopiął swego, czyli wtedy, gdy odpuszczałam.

 

 

Zacznijmy od opisania Potworka.

Mój Potworek zazwyczaj pojawia się w momencie, w którym planuję zrobić coś istotnego lub nowego. Również wtedy, gdy rzecz dzieje się niespodziewanie. Wówczas przejmuje nade mną całkowitą kontrolę. Przykłady? Proszę bardzo.

 

Wyobraź sobie poniższą sytuację: wpadłaś na genialny pomysł, poczułaś w sobie kreatywną moc, zaczęłaś kreślić plan, który zamierzasz zacząć realizować i gdy twoja stopa robi pierwszy krok nagle w głowie rozbrzmiewa natarczywy głos. Czujesz kołatanie serca, pot na czole oraz zwątpienie. To potworek, który w zaistniałej sytuacji musi zacząć wdrażanie swojego trzyetapowego planu.

 

Etap 1 : ofensywa

 

Potworek wkracza na scenę umysłową i rozpoczyna swoje rozważania: „Po co Ci to? I tak nikt nie będzie tego czytał. Przecież Ty się nawet na tym nie znasz! Niby co takiego istotnego masz do powiedzenia?!"  "Widziałaś ile osób w sieci prowadzi blogi o podobnej tematyce? Przecież Ty nawet nie wiesz w jaki sposób publikować treści! " "Pamiętasz jak kilka lat temu próbowałaś robić to samo?!"

 

Etap 2: odwlekanie

 

Tutaj Potworek ma świadomość, że pierwszy zmasowany atak się nie powiódł, dlatego zaczyna działać delikatniej, jednak wciąż natarczywie.

„ Słuchaj, a może zaczekasz jeszcze chwilę? Poduczysz się czegoś? Poobserwujesz innych, sprawdzisz różne opcje? Teraz jest naprawdę kiepski moment, za chwilę zrobi się cieplej/zimniej/lepiej. „Skup się na innych rzeczach, a za jakiś czas znów wrócisz do swojego pomysłu. Co ty na to?” „O popatrz, wrzucili fajny serial do sieci. Czekaj, czekaj nie przeglądałaś dziś mediów społecznościowych” „Ej, przecież każdy zasługuje na odpoczynek - Ty w szczególności”

 

Wszystkie powyższe mają w cichy i bardzo życzliwy sposób zagłuszyć wewnętrzny głos, który ciągnie Cię w stronę tego, o czym od dawna marzyłaś. Jednak drugi tryb jest bardziej czuły, często podparty pozorną troską o Twoje dobro.

 

Etap 3 – atak ostateczny

 

Potworek staje się POTWOREM - łapie się czegokolwiek, stosuje zagrania poniżej pasa, nie bierze jeńców. Zaczyna wrzeszczeć, tupać, płakać. Dotyka tematów, które często słyszeliśmy jako dzieci – „Jak zwykle potrafisz tylko coś zepsuć” „Nigdy nie mogę na Ciebie liczyć” „Do niczego się nie nadajesz” „Z takim podejściem niczego w życiu nie osiągniesz”.

W tym momencie robi wszystko, aby obronić siebie. Pamiętasz reklamę Danio w której żółty stworek wraz z pogłębiającym się głodem stale rośnie, aż do momentu, w którym dostanie swoją przekąskę? Wtedy dzieje się magia. Wielki stwór znika. Tutaj sytuacja jest bardzo podobna. Karmienie potworka swoją uwagą przyczynia się do zwiększenia jego skali, aż do momentu, w którym całkowicie odpuścimy swoje plany. Wtedy potworek chwilowo wycofuje się z akcji, robi sobie wolne, ponieważ życie wraca na stare „znane” tory. A znane oznacza „bezpieczne”: ciepełko, rutyna, przewidywalność.

 

 

Zazwyczaj odpadałam na etapie drugim. Wierzyłam, że życie jest jak gra, która nigdy się nie kończy. Tłumaczyłam sobie, że mam jeszcze czas, a ten moment naprawdę jest nieodpowiedni. Wiesz jak jest. W lato za gorąco, w zimę za zimno. Nie dogodzisz. Początkowo odczuwałam nawet ulgę, ponieważ głęboko wierzyłam, że właśnie zrobiłam krok, którego celem była ochrona mojej osoby oraz uniknięcie wszystkich nieprzyjemnych rzeczy (które nawet nie musiały się wydarzyć).

 

Tym razem było inaczej. Zamiast pozwalać Potworkowi na całkowite przejęcie kontroli, zaczynałam z nim rozmawiać. Nie krzyczałam, nie wypierałam, nie uciekałam. Brałam każde jego słowo w dłoń, obracałam w palcach jak najdrogocenniejszą perłę i wnikliwie przyglądałam się temu, co ma do powiedzenia.

 

Gdy tylko zaczynał atakować zadawałam sobie następujące pytania:

„CO NAJGORSZEGO MOŻE SIĘ WYDARZYĆ JEŻELI ZARYZYKUJĘ?”

„CO TAKIEGO MOGĘ UTRACIĆ W MOIM ŻYCIU?”

„CZEGO BĘDĘ BARDZIEJ ŻAŁOWAŁA – PORAŻKI, CZY TEGO, ŻE NAWET NIE PRÓBOWAŁAM?”

„JAK MOGĘ POSTĄPIĆ, ABY ZMINIMALIZOWAĆ RYZYKO WYSTĄPIENIA KTÓREGOKOLWIEK

 SCENARIUSZA ?”

„CO MOGĘ ZROBIĆ, GDY TEN NIESZCZCZĘSNY SCENARIUSZ FAKTYCZNIE SIĘ WYDARZY?”

 

Okazuje się, że często już samo nazwanie swoich lęków rozwiązuje większość problemów. No bo jeżeli faktycznie zrezygnuję z pisania, usunę stronę i powrócę do starego życia to w zasadzie nic wielkiego się nie zmieni. Poza tym pozorna utrata czasu na coś, co sprawia mi przyjemność tak naprawdę jest zyskiem. Dzięki temu, że spróbowałam, przez chwilę mogłam nie tylko robić to, co sprawia mi frajdę, ale przy okazji nauczyć się kilku nowych umiejętności (tworzenie stronki po omacku), które być może jeszcze kiedyś wykorzystam. Jeżeli rzeczywiście jestem osobą, która nie kieruje się dewizą „no risk, no fun” to mogę zacząć działać „przy okazji”. To znaczy dalej robić to, co robiłam , a w godzinach popołudniowych powoli rozkręcać coś swojego. Fakt – będzie to wymagało zaangażowania jednak gdybym tego nie robiła, to pewnie i tak połowę wolnego czasu spędziłabym z telefonem w dłoni.

 

Po kilku tygodniach zrozumiałam jak ważne jest wykształcenie w sobie obserwatora. Jeżeli nie zaczniesz analizować każdej irytującej myśli, prędzej czy później staniesz się tą myślą. „Samospełniające się proroctwo” – piękny termin psychologiczny mówiący o tym, że początkowe przekonanie lub oczekiwanie jednostki wobec siebie (lub innych) nieświadomie kształtuje zachowanie, co w efekcie prowadzi do spełnienia się oczekiwań.

Dlatego jeżeli myślisz, że jesteś mądry i myślisz, że jesteś głupi to w obu przypadkach masz całkowitą rację.

Spokojna obserwacja myśli oraz analizowanie jej źródła prowadzi do racjonalnej decyzji: „Brać czy nie brać?” „Czy to faktycznie należy do mnie, czy może jest o mnie, bo ktoś kiedyś tak powiedział?” „Czy zgadzam się z tym stwierdzeniem?” itd.

 

Jeżeli rozpoczniesz zabawę w analizowanie natarczywych myśli, to z czasem zauważysz, że przestajesz reagować automatycznie, zaczynasz wybierać te myśli, które wspierają oraz stopniowo wychodzisz z zaklętego kręgu w stronę tego, o czym od dawna rozmyślasz.

Zastanawiasz się pewnie, czy wtedy Twój wewnętrzy potworek spakuje walizki i ochoczo pomacha Ci na pożegnanie? Nic bardziej mylnego. On zostanie z Tobą na całe życie, ponieważ stanowi integralną część Ciebie. Jednak dzięki temu, że teraz już wiesz kim on jest, uznajesz jego istnienie oraz postanawiasz wykorzystać jego paplaninę jako drogowskaz, a nie przekleństwo, teraz właśnie jesteś odrobinę bliżej prawdziwej siebie.

 

Zapamiętaj: zadaniem Potworka jest ochrona. Potworek doskonale wie, że Ty i on jesteście nierozerwalnie połączeni, dlatego zrobi wszystko, aby nie wystawiać Cię na niebezpieczeństwo, gdyż wszystko, co zagraża Tobie, zagraża również jemu. Różnica polega na tym, że potworek jest jak maleńkie dziecko – zagubione, nie posiadające umiejętności, nie potrafiące się chronić w obliczu zagrożenia.

Ty natomiast jesteś osobą dorosłą, która wychodziła z niejednej opresji. Mniej więcej orientujesz się w swoich słabych i mocnych stronach, prawdopodobnie posiadasz również chociażby jedną osobę, na którą możesz liczyć i co najważniejsze – masz możliwość powiedzenia sobie choćby jednego miłego słowa każdego dnia. Potworek takiej możliwości nie posiada, więc zamiast z nim walczyć, posłuchaj co ma do powiedzenia a następnie „weź na ręce” i mocno przytul. Od dziś gracie do jednej bramki.

 

 

 

Artykuły z tej kategorii

arrow left
arrow right


​​​​​​​

​​​​​​​

Strona www stworzona w kreatorze WebWave.